Te dramatyczne słowa padły podczas dodatkowego specjalnego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego podświęconego tylko ochronie zdrowia. Związek Powiatów Polskich apeluje o pilne zmiany w systemie.
Samorządy stoją pod ścianą. Ich przedstawiciele spotkali się w Warszawie ze stroną rządową, by powiedzieć wprost, że bez zdecydowanych działań centralnych system ochrony zdrowia po prostu się rozsypie.
W piątek, 10 kwietnia, w gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji odbyło się dodatkowe posiedzenie plenarne Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Było ono nietypowe, gdyż w całości poświęcone systemowi ochrony zdrowia. Spotkanie zainicjował Związek Powiatów Polskich, który wobec dramatycznej sytuacji szpitali powiatowych od miesięcy domaga się od Ministerstwa Zdrowia odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące wynagrodzeń w systemie ochrony zdrowia, finansowania świadczeń opieki zdrowotnej oraz restrukturyzacji podmiotów leczniczych i zapowiadany program pożyczkowy Banku Gospodarstwa Krajowego.
– Z panią minister rozmawialiśmy i myślę, że rozmawiamy. Ta forma dialogu trwa. Natomiast, w naszej ocenie, wydaje się, że trzeba poinformować o tym, co się dzieje i stąd nasza prośba o tę komisję wspólną – aby te sprawy, które dzisiaj będą tu poruszone, dotarły do rządu. Bo być może rząd nie wie, jak to wygląda dzisiaj. Szpitale zaczynają się przewracać! (…) Ludzie zostaną zupełnie bez opieki – mówił prezes ZPP Andrzej Płonka.
Prezes ZPP skrytykował również powszechną narrację stawiającą NFZ w roli bankruta, a samorządy jako odpowiedzialne za zamykanie szpitali, podkreślając, że to rząd ma instrumenty pozwalające na dokonywanie zmian w systemie. – Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest żadnym bankrutem. Bo albo rząd daje pieniądze, albo rząd nie daje pieniędzy. Albo są na to środki, albo ich nie ma. Albo oszczędzamy, a jak nie, to reformujemy i mówimy, jak to ma wyglądać. W związku z czym uważam, że jeżeli Narodowy Fundusz Zdrowia przez całe lata wykupywał usługi zabezpieczające zdrowotnie naszych mieszkańców, no to to się do pewnego czasu „tliło”. Dzisiaj przestaje się nawet tlić i widzimy, że środków nie ma. (…) też nie może być tak, że narracja – niestety ze strony rządu – idzie taka, iż to nie rząd, tylko samorządy zamykają szpitale. Drodzy Państwo, jest to straszne nadużycie! Tak nie powinno być na pewno w naszym kraju.
Na spotkaniu pojawiła się również liczna reprezentacja starostów i organów założycielskich prowadzących szpitale powiatowe. Mimo dostosowywania terminu posiedzenia do kalendarza Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, ostatecznie sama polityk nie była obecna na spotkaniu.
Obradom standardowo przewodniczyli prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca oraz wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Szymański. Z ramienia ZPP obecni byli także dyrektor biura Rudolf Borusiewicz, jego zastępca Grzegorz Kubalski oraz kierownik działu monitoringu prawnego i ekspertyz mec. Bernadeta Skóbel.
– Porównując dane za rok 2025 i dane za rok 2024, widać dużo wyższe „tąpnięcie”, niż obserwowaliśmy w poprzednich latach. (…) w 207 szpitalach odnotowaliśmy stratę łączną w wysokości przeszło 1,8 miliarda złotych. To jest kwota około 30% wyższa niż w zeszłym roku -B. Skóbel przedstawiła w skrócie sytuację finansową szpitali powiatowych na koniec 2025 roku. Tego typu analizy Związek Powiatów Polskich prowadzi corocznie, a najnowsze dane ukazują, że sytuacja placówek jest coraz gorsza – wyniki finansowe pogarszają się, a zadłużenie narasta.
Prezes A. Płonka krytykował też narrację, według której to samorządy odpowiadają za zamykanie szpitali, zaznaczając, że to rząd dysponuje narzędziami do reformy systemu. W posiedzeniu uczestniczyli liczni starostowie i przedstawiciele organów prowadzących szpitale, jednak mimo wcześniejszego dostosowania terminu do kalendarza minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, nie była ona obecna.
Dużą część debaty poświęcono także finansowaniu świadczeń i skutkom kolejnych podwyżek wynagrodzeń w ochronie zdrowia. ZPP zwracał uwagę, że od 1 lipca rozpocznie się nowy okres podwyżkowy, a w 2026 roku samorządy będą musiały zmierzyć się z kolejnym wzrostem wynagrodzeń, sięgającym blisko 9 proc. Mecenas Skóbel pytała o plan rządu na lata 2027 i następne, wskazując, że wynagrodzenia stanowią dziś 80–85 proc. przychodów szpitali pierwszego i drugiego poziomu, a w niektórych przypadkach przekraczają nawet 100 proc. przychodów.
Wiceminister Katarzyna Kęcka poinformowała, że projekt ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej jest na etapie uzgodnień wewnętrznych, a resort zakłada podpisanie ustawy przez prezydenta w listopadzie. Ma ona uporządkować kwestie kompetencyjne pielęgniarek i położnych oraz powiązać je z ustawą o najniższym wynagrodzeniu. Dodatkowo w innym projekcie przewidziano przepisy pozwalające AOTMiT i NFZ pozyskiwać szczegółowe dane o wynagrodzeniach personelu medycznego, co ma umożliwić dalsze analizy i zmiany. Dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego Jakub Bydłoń przyznał, że obecne rozwiązania wymagają korekty, zwłaszcza wobec licznych sporów sądowych związanych z podziałem pielęgniarek na grupy. Bernadeta Skóbel przypomniała jednak, że samorządy sygnalizowały te problemy już na etapie wcześniejszych prac legislacyjnych. Zaznaczyła też, że problem nie dotyczy wyłącznie pielęgniarek, ale całej struktury wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
Strona rządowa zapowiedziała dalsze prace nad mapą potrzeb zdrowotnych, mechanizmami konsolidacji oraz rozwiązaniami legislacyjnymi dotyczącymi restrukturyzacji i wynagrodzeń. Nie padły jednak konkretne terminy najważniejszych decyzji.
Na zakończenie ustalono, że samorządy przekażą Ministerstwu Zdrowia szczegółowe pytania na piśmie, a temat będzie kontynuowany podczas kolejnych prac zespołu ds. ochrony zdrowia 29 kwietnia.
Szczegółowe sprawozdanie z piątkowego posiedzenia znajdziecie na stronie ZPP.
źródło: ZPP/M.Fritz






















